,, Kto rano wstaje ten puchar ma w rękach ,,
Tak najlepiej podsumować nasze zmagania rocznika 2012 w Urodzinowym turnieju organizowanym przez Akademię Piłkarską Mam Talent . To były bardzo ciężka dwa tygodnie przygotowań do turnieju. Dużo treningów , zajęć taktycznych i sparingów które miały jeden cel, przygotować naszą drużynę do zmagań z takimi drużynami jak ORLĘTA RUDAWA, ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC, APMT LIMANOWA, ORZEŁ BĘBŁO CZY JADWIGA KRAKOW.
Wszystkie spotkania stały na wysokim poziomie i dopiero końcówki meczów dały rozwiązania wyników.
Pierwsze nasze zmagania rozpoczęliśmy z naszym utytułowanym sąsiadem Orlętami RUDAWA. Jest to bardzo dobrze poukładana ekipa i zawsze mieliśmy problemy z tą drużyną. Nie mniej nie ma drużyn nie do pokonania. Dodatkowym atutem tej drużyny Był niosący zwyżkę formy ostatni sukces na turnieju Górnik Cup gdzie pokonali każdą drużynę tam uczestniczącą. Musieliśmy postawić twarde warunki i zagrać lepiej zespołowo. Taki złoty środek widziałem w pokonaniu tej drużyny. Ponadto wiedząc że nasze chłopaki mają kompleks pierwszego meczu. Zorganizowałem rozgrzewkę o 7 rano by już nasi zawodnicy byli w optymalnej formie do gry z tak zaawansowana drużyną o 8:00. Tak Właśnie nasze chłopaki po ciężkim boju odnieśli pierwsze zwycięstwo 2:0. Kompleks Orląt został wyleczony A nasza maszynka ruszyła po kolejne zwycięstwa.
Drugi mecz był z Orzeł BĘBŁO. Długo nie mogliśmy się przebić przez obronę przeciwnika A nasze solowe rajdy skrzydłami nie mogły znaleźć drogi do bramki. Dopiero w drugiej części spotkania udało nam się strzelić dwie bramki dające nam kolejne trzy punkty.
Trzeci mecz był już rozgrywka z bardzo znaną marką Zagłębie Sosnowiec. Drużyną bardzo dobrze technicznie przygotowana i mającą parę ciekawych indywidualności. Tu też długo nie padały bramki i nawet prowadząc 2:0 Z nimi do 12 minuty to dominująca drużyna było Zagłębie. Strzelając kontaktową bramkę na 2:1 nabrali skrzydeł na dobry rezultat. Parę minut było nerwowo ale bramka na 3:1 Kacpra Księżyca uspokoiła serce kibiców i trenera na kolejne zwycięstwo.
Tak po trzech kolejkach byliśmy już w strefie medalowej. Kolejne mecze miały to tylko potwierdzić że ten dzień jest nasz.
Jednak jak to w piłce nożnej niczego nie można być pewnym do końca.
Czwarty mecz graliśmy z APMT LIMANOWA która również była solidna drużyna. Jak to fortuna lubi być przewrotna tak teraz w nasze szeregi wpadła nie pewność . Raz że LIMANOWA postawiła twarde warunki na boisku dwa prowadziła dosyć wcześnie 1:0 i zaczęła się pogoń za wynikiem. Mur z Limanowej wydawał się nie po przebicia ani składne akcje ani indywidualne rajdy nie przynosili efektu. Dopiero błąd przeciwnika z auto przyniósł nieoczekiwana bramkę samobójczą która otwierała mecz na nowo. Doszło do wymiany akcji gdzie niestety góra była drużyna Z Limanowej która wysokim lotem piłki zagranej z 20 metra wpadła do naszej bramki. Była tuż pod poprzeczką i poza zasięgiem naszego zastępczego bramkarza Igora Bartosiewicz. Ciężki mecz do końca ale trzeba uznać wyższość przeciwnika. Do ostatniego meczu dalej mieliśmy 9 punktów. Była to ciekawa sytuacja ponieważ oprócz nas 9 pkt miały właśnie drużyny Orląt i Limanowej . Dlatego do ostatniego meczu wyszliśmy w nastawieniu że jak nie dziś to kiedy ? Nasze zmagania konczyliśmy z drużyną Jadwigi Krakow która jako jedyna pokonała drużynę Z Limanowej. Wiedziałem ze to będzie mecz o wszystko. Jadwiga miała podobny kompleks co my i rozkręcała się z każdym kolejnym meczem. Tak samo było w tym meczu. Jadwiga od początku chciała pokazać że nie omyłkowo pokonała Zespół APMT i rozpoczęła licznymi atakami. Na nasze nieszczęście jeden im się udał i przegrywaliśmy 1:0 dopiero od połowy spotkania przyjęliśmy inicjatywę i bramka na 1:1 była tego dowodem. W końcówce mogliśmy przypieczętować nasza lepsza grę ale strzał Wojciecha Molika trafił w poprzeczkę i tak mecz skończył się remisem dając nam łącznie w klasyfikacji 10 punktów i drugą lokatę w turnieju. Dodatkowo na uznanie zasługuje nasz zawodnik Igor Bartosiewicz, który dostał statuetkę najlepszego bramkarza turnieju.
Trener Sebastian powiedział
,, Był to pełen emocji poranek. Nasze założenia taktyczne i gra zespołowa wygląda coraz lepiej i śmiało budujemy markę GKS Świt Krzeszowice. Pokonujemy takie marki jak Unię Oświęcim z poprzedniego turnieju czy teraz Zagłębie Sosnowiec. Cieszy zaangażowanie chłopaków oraz ich praca która z każdym turniejem coraz lepsze efekty przynosi. Dzisiaj wczesna pobudka i rozgrzewka na hali okazała się lekarstwem na nasz syndrom pierwszego meczu. W dalszym ciągu będziemy pracować by jeszcze podnosić umiejętności naszego zespołu po kolejne trofea i to upragnione złoto. Na zakończenie można powiedzieć naszym słynnym okrzykiem, … TAK SIĘ BAWI TAK SIE BAWI GKS !!!!,,