Świt walczył jak równy z równym. Niewiele zabrakło do punktów
W niedzielne przedpołudnie, 19 kwietnia 2026 roku, do Krzeszowic zawitał drugi zespół Pogoni Kraków, który – mimo statusu „dwójki” – przyjechał w bardzo mocnym zestawieniu. W składzie gości znalazło się aż pięciu zawodników na co dzień występujących w lidze wojewódzkiej. Taki ruch tylko potwierdzał respekt, jakim darzona jest drużyna Świtu. Jednocześnie oznaczał wyraźnie podniesioną poprzeczkę w walce o ligowe punkty.
Pierwsze minuty spotkania zupełnie nie wskazywały na przewagę przyjezdnych. To gospodarze nadawali ton grze, kreując kolejne sytuacje podbramkowe. Najbliżej szczęścia był Kuba, który po precyzyjnym dośrodkowaniu Mikołaja uderzył piłkę tak, że ta odbiła się od poprzeczki i spadła na linię bramkową. Niewiele brakowało, by stadion eksplodował z radości. Pogoń odpowiedziała jednym groźnym strzałem, jednak i tym razem szczęście było po stronie Świtu – piłka po odbiciu od słupka opuściła pole gry.
Losy pierwszej połowy rozstrzygnęły się po stałym fragmencie gry. Tuż przed przerwą, po rzucie rożnym, mocno bita piłka na dalszy słupek trafiła pod nogi zawodnika Pogoni, który nie zmarnował okazji i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Wśród kibiców nie brakowało głosów, że rzut rożny poprzedzony był pozycją spaloną, jednak arbiter – bez wsparcia sędziów liniowych – mógł tego nie dostrzec.
Po zmianie stron Świt ruszył do zdecydowanego ataku. Gospodarze budowali akcje zespołowe, oddawali kolejne strzały, jednak brakowało skutecznego wykończenia. Wysoki pressing i intensywność gry kosztowały sporo sił, co skrzętnie wykorzystali goście. Jeden z zawodników defensywy Pogoni popisał się dynamicznym, około 20-metrowym rajdem środkiem boiska, zakończonym mocnym i precyzyjnym strzałem, który podwyższył wynik na 0:2.
Mimo niekorzystnego rezultatu Świt nie złożył broni. Determinacja i wiara w odwrócenie losów meczu przyniosły efekt w 70. minucie, kiedy po ofensywnej akcji gospodarze zdobyli bramkę kontaktową. Końcówka spotkania była niezwykle emocjonująca. Najlepszą okazję na wyrównanie miał Filip Augustynek, którego uderzenie z 14 metrów zostało w ostatniej chwili zablokowane plecami przez obrońcę. To była sytuacja, która mogła odmienić wynik meczu.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem Pogoni 2:1, jednak postawa Świtu zasługuje na duże uznanie. Zespół z Krzeszowic nie tylko nie przestraszył się rywala wzmocnionego zawodnikami z wyższej ligi, ale momentami sam dyktował warunki gry. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie skuteczności pod bramką przeciwnika.
To był mecz, który z pewnością mógł się podobać kibicom. Drużyna pokazała charakter, jakość i potencjał, który – przy poprawie finalizacji – może w kolejnych spotkaniach przełożyć się na cenne punkty.