Środowe spotkanie nasza drużyna rozegrała na wyjeździe w Szczyglicach z miejscowym Dragonem. Zapowiadał się ciężki mecz ponieważ nasza drużyna zaliczając ostatnie potknięcie w lidze z JKS Zelków miała sobie i kibicom udowodnić że Świt dalej jest liderem tej grupy i nie ma zamiaru zwalniać tępa w drodze po awans w tych rozgrywkach. Natomiast drużyna z Szczyglic poczuła krew zranionej bestii i chciała wykorzystać te sytuacje by osiągnąć korzystny wynik z liderem. Mając doświadczonych zawodników i jedna wygraną z wyżej notowaną Maszycanką Maszyce liczyli że znowu uda się powtórzyć podobny sukces.
Warunki pogodowe umiarkowane a mecz o 18:00 rozgrywany był chwilami z silnym wiatrem i już zachodzącym słońcem, który dał się we znaki zawodnikom w polu i bramkarzom obu drużyn.
Początek meczu zapowiadał ciekawe spotkanie. Wąskie boisko w Szczyglicach nie pozwalało na naszą szeroką grę skrzydłami a zawodnicy Dragona szczelnie pilnowali pola karnego. Pierwsze 15 minut było bardzo wyrównane. Świt atakował a Dragon mądrze się bronił i wyprowadzał kontry.
Dopiero w 19 minucie meczu po składanej akcji naszej drużyny Udało się przerwać szczelny mur gospodarzy i pokonać bramkarza Dragona Wójtowicza. Strzelcem pierwszej bramki dla Świtu był Krzysztof Księżyc, który nie zawodzi nas już od wielu spotkań i strzela regularnie. Po zdobyciu bramki Dragon wzmorzył swoją aktywność na naszej połowie chcąc doprowadzić do wyrównania. Przykładem tego była dobra interwencja Rafała Czecha który sprawował strzał zawodnika gospodarzy na poprzeczkę. Dragon częściej podchodził pod nasze pole karne i stwarzał zagrożenie ale nasza defensywa już nie dopuściła do oddania czystego strzału. Od 35 minuty zmożyły się nasze ataki na bramkę Dragona. Bramkarz gospodarzy często musiał interweniować po strzałach Krzysztofa Księżyca , Dominika Mączyńskiego, Adama Noworyty czy Patryka Balawendera. Dopiero temu ostatniemu w 43 minucie meczu udało się ta sztuka i do przerwy schodziliśmy z wynikiem 2:0 dla nas. Po przerwie nasza drużyna wyszła bez zmian a w drużynie Dragona pojawił się doświadczony napastnik Daniel Mroziński. Była to dobra zmiana w drużynie gospodarzy którzy wznowili ataki na naszą bramkę. Chcąc wykorzystać oślepiające światło zachodzącego słońca tym razem naszego bramkarza coraz częściej oddawali strzały na naszą bramkę. Po włansie jednej z takich interwencji w defensywie, Dragon miał okazję z stałego fragmentu gry jakim jest rzut rożny do kolejnego zagrożenia pod naszą bramką. Do wykonania ,,rogu,, podszedł Marcin Niceler ,który bardzo dobra piłkę posłał na 5 metr. Tam w zamieszaniu do piłki najszybciej był właśnie świeży napastnik Dragona Mroziński, pakując ją do naszej bramki. Gospodarze złapali gola kontaktowego i uwierzyli w dobry rezultat tego spotkania. Efektem tego były liczne próby skrzydłami czy środkiem pola. W tym czasie musieliśmy zmienić kontuzjowanego w silnym starciu z przeciwnikiem Patryka Balawandera oraz Rafała Czecha który podczas interwencji wybił sobie palec. Na boisku pojawił się Konrad Kozioł oraz Mateusz Gęca(Bramkarz). W kolejnych atakach gospodarzy do prostopadłej piłki w nasze pole karne biegł napastnik Dragona. W tej samej sprawie pędził co sił interweniujący nasz golkiper ,który pierwszy dotknął piłkę a dopiero później atakującego zawodnika Dragona. Prowadzący zawody sędzia główny Mariusz Janik zinterpretował to jako przekrocznie przepisów i podyktował rzut karny. Do piłki podszedł utytułowany zawodnik gospodarzy Dariusz Molik będący ostoją w tym meczu swojej drużyny. Jak w piłce istnieje powiedzenie że nie ma obronionych karnych tylko źle strzelone tak też tym razem było. Popularny ,, Molo ,, zmienił swoją technikę wykonywania wapna a nasz bramkarz pewnie odczytał jego zamiary i skutecznie interweniował ratując naszą drużynę przed utratą bramki.
Nie wykorzystany karny nie oslabil ambicji drużyny Dragona który dalej atakował naszą bramkę. Do najlepszej okazji doszło w 75 minucie kiedy skrzydłowy gospodarzy rajdem naszą lewą stroną zagrał w polu karnym przed linią końcową wycofana piłkę na Marcina Nicelera będącego na 8 metrze. Na nasze szczęście oddał on niecelny strzał ponad poprzeczka Mateusza Gęcy nie dając w tym spotkaniu do sytuacji remisu. Końcówka spotkania należała jednak do nas. Niewykorzystane sytuacje Dragona zemściły się na naszą korzyść. Po składanej akcji naszej drużyny zakończonej strzałem Dominika Mączyńskiego wyszliśmy na prowadzenie 3:1 gasząc entuzjazm gospodarzy na korzystny wynik w tym spotkaniu. Idąc za ciosem chwile później po kolejnej składnej akcji przed okazja do zdobycia bramki stanął nasz pomocnik Adam Noworyta, który pewnie wykorzystał swoją okazję i został strzelcem Setnej Bramki dla drużyny Świtu Krzeszowice w tych rozgrywkach. Ostatnie zagrożenie naszej bramki było w ostatnich minutach meczu gdzie rzut wolny z 20 metra wykonywał ,, Molo ,, . Co się nie udało z 11-tki udało się z zza pola karnego pokonując naszego bramkarza. Tak wynik 4:2 zakończył te zawody. Nasza drużyna odniosła ważne zwycięstwo po ostatnim potknięciu utrzymując 6 punktową przewagę nad drużyną z Jeziorzan. Na kolejny mecz Świt wybiera się do Skały w niedzielę o godzinie 18:00. Będzie to pierwszy mecz z udziałem publiczności więc gospodarze będą mieli dodatkowe wsparcie na trybunach. Nie mniej udowodnilismy że mimo kontuzji i różnych przyczyn losowych jesteśmy solidną drużyną pewnie walczącą o awans.
Skład Świtu
Czech – Zając , Marszałek , Bodzeta, Wolak, Małodobry, Jedynak, Mączyński, Noworyta, Księżyc , Balawander
Grali również : Kozioł, Dębowski , Gęca
Autor :Sebastian Dębowski